piątek, 24 sierpnia 2012

"Smak hiszpańskich pomarańczy" - Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw

Czytając bezustannie jeden gatunek książek - w moim przypadku są nimi powieści fantastyczne - można w pewnych momentach poczuć niechęć i znudzenie, dlatego czasami warto odstąpić od jednostajności i przystąpić do czegoś nowego. Niestety, obecnie wśród pisarzy panuje tendencja do powielania pomysłów, które odniosły już sukces, więc trudno znaleźć coś nietuzinkowego. "Smak hiszpańskich pomarańczy" nie jest pod tym względem wyjątkiem - zaczynam się nawet powoli zastanawiać, czy jeszcze kiedykolwiek uznam jakąś książkę za oryginalną?

Kim Lawrence ubóstwia romanse. Kobieta rozpoczęła pisanie utworów romantycznych dopiero wtedy, kiedy jej maż utwierdził ją w fakcie, że jeżeli czegoś chce, to osiągnie swój cel. Opiekując się dzieckiem, wyprowadzając psa, zajmując się domem autorka tworzy coraz to nowsze dzieła. Za pośrednictwem wydawnictwa Harlequin na polskim rynku pojawiły się m.in. opowiadania: "Powrót do Grecji", "Przyjęcie w Londynie", "Pustynne noce", "Urodzona władczyni".

Kathryn Ross jest popularną brytyjską pisarką pozycji romantycznych, na swoim koncie ma ich blisko trzydzieści. Jej książki są tłumaczone na kilkanaście jeżyków, w tym: koreański, turecki, hebrajski, arabski i duński. Twórczyni, w przeciwieństwie do poprzedniczki, opublikowała kilka dorodniejszych powieści, który pojawiły się w naszym kraju. 

Chantelle Shaw rozpoczęła swoją przygodę z romansami jeszcze jako nastolatka, czytała je w bibliotece w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Po ukończeniu szkoły zaczęła pracować jako sekretarka, jednak jej powołaniem było spędzać czas na jawie, a swoje myśli spisywać na kartki papieru. Jej pierwsze napisane dzieło nie znalazło uznania w oczach wydawców, nie poddawała się jednak, dzięki czemu jej historie można czytać aż po dzień dzisiejszy. 
  
Rok temu Lily wiodła troszkę inne życie. Przede wszystkim miała męża, z którym była szczęśliwa, przynajmniej tak jej się wydawało, gdyż kolejna podróż poślubna - tym razem do Hiszpanii - zmieniła dalsze losy pary. Lily na wakacje wyruszyła sama - jej partner musiał nieoczekiwanie powrócić do pracy. Kobieta w obcym gorącym kraju poznała przystojnego Santiaga i szybko się w nim zakochała. Pełen namiętności romans skończył się dla nich szybko, Lily wróciła do domu. Na miejscu musiała zmierzyć się z kłopotami, które pojawiły się niespodziewanie. Rozwód z mężem dał jej w kość, jednak nie na tyle aby zapomnieć o gorącej przygodzie. Teraz dawny przyjaciel wraca do jej życia, ale uczucia Lily do niego nie są już takie same jak przed dwunastoma miesiącami. 

Carrie marzy o adopcji dziecka - małej Molly. Jej dziadkowie jednak mają warunek, któremu kobiecie trudno jest podołać. Podczas powrotu z konferencji służbowej, w samolocie Carrie spotyka właściciela winnic - którym jej firma robi reklamę - tym samym wpada na diaboliczny pomysł. Jednak czy Maks - przystojny, samotny mężczyzna - zgodzi się na wzięcie w nim swojego udziału? 

Javier Herrera chce przejąć rodzinny bank - stać się jego prawnym właścicielem - jest jednak problem, który okazuje się być dość sporego kalibru. Dziadek księcia - poprzedni właściciel interesu - w swoim spadku zaznaczył, że wnuk może przejąć biznes, jeżeli się ożeni i pozostanie z wybranką swojego serca przez rok. Warunek wydaje się nie być do spełnienia, jednak na horyzoncie ukazuje się również okazja: Grace Beresford i jej wtargnięcie na tereny Javier Herrera. Dziewczyna jest córką dawnego pracownika banku, który okradał jego potencjalnego właściciela. Grace wierzy, że jej ojciec popełnił zbrodnię, aby ratować swoją miłość, pragnie jego wolności, a książę nie zamierza nie wykorzystywać takiej okazji.

Te wydarzenia odbywają się w różnych miejscach, o różnym czasie, ale łączy je jedno - Królestwo Hiszpanii. To państwo w niektórym dni są tak gorące, jak romanse jego bohaterów.
Bohaterką pierwszej powieści - "Wakacje w Andaluzji" - jest Lily. Postać ma trochę przygnębiającą przeszłość za sobą, bo straciła już męża oraz dziecko, jednak nie poddaje się, brnie przez życie dalej. Staje się ono ciekawsze, kiedy do gry powraca jej dawna miłość, która niegdyś zmieniła wszystko. To właśnie przy Santiago, Lily staje się troszkę inną osóbką niż wcześniej. 

Główną postacią drugiej powieści -  "Wino, słońce, Barcelona" - stała się Carrie.  Kobieta również, nie ma w swoim życie wielu kłopotów, ani dramatycznych przygód. Bardzo optymistycznie nastawiona do rzeczywistości, pełna miłości, mająca na celu tylko jedno zadanie - zaadoptować swoją bratanicę. Jej postrzelony i szalony pomysł rodzi romans, ale również drobne kłopoty. 

Trzecim zawartym w tomie opowiadaniem - "Tylko w Madrycie" - postacią główną nie jest kobieta, ale mężczyzna - tak dla wyjątku. Javier to momentami srogi i poważny człowiek, ale jak przekonuje się Grace, potrafi okazywać również uczucia - to robi z tej dwójki idealną parę. 

Państwem, w którym odbywają się wszystkie trzy historie "Smaku hiszpańskich pomarańczy" jest Hiszpania, jednak otoczenia dla sytuacji są różne. Jako czytelnicy spotkamy się tu z odmiennymi aspektami życia oraz stadiami społecznymi - to ciekawa różnorodność. 

Style pisania Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw jest bardzo do siebie podobny - co pewnie było ważne, skoro trzy historie powstały w jednym tomie - i trudno wyłonić tę dominującą. Kim Lawrence opiera się troszeczkę na tajemniczości, bo nie każdy fragment tekstu od razu jest jasny od A do Z. Kathryn Ross wyprzedza bardzo do przodu. Tak jak jej główna postać - autorka wydaje się być obiektywna i radosna. Chantelle Shaw momentami chce nastraszyć czytelnika - chce aby ten wiedział, który z bohaterów dominuje nad pozostałymi. Ogólnie "Smak hiszpańskich..." czyta się szybko, przyjemnie i płynnie. 

Nie doszukałam się żadnych błędów w powieściach - może dlatego, że tak płynnie mi się je czytało. Na mój gust, tylko okładka jest zbytnio uboga - ale to chyba najmniej ważna uwaga w tej całej recenzji. 

"Smak hiszpańskich pomarańczy" - Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw to naprawdę przyjemna pozycja, ale nienadzwyczajna. Te wszystkie intrygi, romanse, spotkania po latach oraz zawieranie związków dla korzyści - to już było. Można je między innymi spotkać w małych książeczkach - tych po piętnaście złotych w kioskach - zwanych  potocznie Harlequinami. Pod tym względem autorki mnie nie zaskoczyły, w ogóle. 

"Smak hiszpańskich pomarańczy" mogę polecić osobom, które naprawdę kochają nieskomplikowane powieści romantyczne. Ta pozycja jest czymś w rodzaju wspomnianych wcześniej Harlequinów - równie dobrze mogłaby być też tak wydana. Dla zbieraczy tych malutkich książeczek, ta jedna będzie wyróżniającą się na półce i na pewno dla takich kolekcjonerów będzie ważna, bo w końcu każda z autorek przyczyniła się do powstania serii. 

 Dziękuję wydawnictwu Mira za egzemplarz recenzencki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...