środa, 6 września 2017

"Kapitan Majtas: Inwazja nieprawdopodobnie Nikczemnych kucharek z kosmosu" - Dav Pilkey

"Kapitan Majtas: Inwazja nieprawdopodobnie Nikczemnych kucharek z kosmosu" to trzecia część, kultowej serii książek, będących jednocześnie komiksami, dla dzieci. Pośpieszniej, niż strzelająca gumka od majtek, silniej od bokserek, przeskakując wieżowce, nie rozdzierając sobie gaci w kroku, Kapitan Majtas raz jeszcze rusza na ratunek druhom i światu. Od teraz nic nie będzie takie same. 

Dav Pilkey - ucząc się, nieustannie wpadał w tarapaty z powodu płatania figli, robienia kawałów i tworzenia komiksów. Już w drugiej klasie wymyślił okrytego wielką sławą bohatera, Kapitana Majtasa. Nauczyciel powiedział mu wówczas, że jeżeli się nie poprawi, to do końca swojego istnienia będzie wymyślał głupie komiksy. Lecz ten na szczęście go nie posłuchał. 

Pokonał diabolicznego Doktora Pampersa, wykończył straszliwe, Krwiożercze Klozety... A teraz czeka go walka na śmierć i życie. Kapitan Majtas i jego twórcy zostali zaatakowani przez trzech potężnych kosmitów z oślizgłymi, zielonymi mackami, którzy chcą zapanować nad Ziemią. Oto nowa, kosmiczna przygoda Kapitana Majtasa.

Przekazując informacje o George'u i Haroldzie. można posługiwać się takimi określeniami, jak: dobre, mądre, niekonwencjonalne, regularne, odpowiedzialne chłopaki. Jednakże, jeżeli poprosi się o nie Pana Kruppa, z pewnościom odpowie, że to dobre dzieci, w momencie, jak kładą się spać, iż są przemądrzali i swoimi głupimi koncepcjami regularnie doprowadzają otoczenie w głębokie depresje. Ale nie warto słuchać Pana Kruppa. George i Harold to naprawdę inteligentne i dobre dzieci. Ich problem polega na niedostosowaniu się do programu nauczania. W ich szkole, czwartoklasiści muszą siedzieć cicho w ławkach i uważać przez prawie całe dnie. George i Harold zupełnie się do tego nie nadają. Płatanie dowcipów, do zajęcie, które udaje im się doskonale. Na ich nieszczęście, dość często wpadają z tego powodu w poważne komplikacje. Czasem są one nawet bardzo poważne. Pewnego razu tak narozrabiali, że nasza planeta omal nie została zniszczona przez armie  truposzów. Pewnego gwiaździstego wieczora, po spokojnym niebie nad miasteczkiem Piqua w stanie Ohio przemknął jakiś obiekt. Leciał przez chwile, a potem spadł niedaleko Szkoły Podstawowej im. Jerome'a Horwitza. Stało się to tak prędko, że nikt nawet tego nie zarejestrował. Nazajutrz z pozoru dzień prezentował się normalnie. Nikt nie dostrzegł, że coś zmieniło się w szkole. Nikt też nie spojrzał na dach. Może wówczas, zapobiegnięto by zdarzeniom, do jakich niebawem doszło. Ponieważ, na dachu stał statek kosmitów, z zamiarem zawładnięcia dziećmi, a potem planetom. 

Przekleństwem niemalże każdego zestawienia książek, jest mizerność drugiego tomu. To schemat, przed jakim udaje się uciec niewielu pisarzom. Cześć druga zawsze prezentuje się słabiej od pierwszej, a nierzadko najsłabiej z całego zbioru. Jednakże, jeżeli rozchodzi się o twórczość Dava Pilkeya, to dosłownie nic nie może prezentować się bezpretensjonalnie. Takim sposobem drugi tom prezentuje się świetnie, a dopiero trzeci, najsłabiej z czterech do tej chwili opublikowanych. Fabuła nie ujawnia osłabienia poziomu twórczości pisarza. Ciemna masa papki wylała się przez drzwi kuchenne i przelała się korytarzem, porywając to co spotkała na swojej drodze. Plecaki, torebki ze śniadaniem, wieszaki na ubrania, gablotki z pucharami, gazetki ścienne. Nie dało się jej powstrzymać. Zamiast niej, planowano upieczenie babeczek z okazji urodzin Pana Kruppa. Ciekawe, kto dodał do nich dwie paczki sody i dwieście butelek octu. A to dopiero początek. Następne zdarzenia potoczyły się z prędkością strzelającej gumki od majtek! Światu grozi totalna zagłada, ale spokojnie. Na odsiecz rusza już nasz niezawodny, przewspaniały Kapitan Majtas. Przeskakuje z gracją wieżowce, nie rozdzierając sobie przy tym gaci w kroku! On jeden może uratować szkołę i świat przed inwazją wstrętnych kosmitów. Szkoda, że tak naprawdę, Kapitan Majtas ma w tej historii najmniej do zrobienia. Cała bohaterska robota, zostaje zrzucona na barki George'a i Harolda. George Beard sprawia wrażenie grzecznego i dobrze ułożonego chłopca. Charakteryzuje go obcięta na krótko strzecha włosów, ciemna karnacja i krawacik. Jednakże, nierzadko to on odpowiada, za złośliwości duetu. Harold Hutchins prezentuje się nieco bardziej przeciętnie. Uczesanie o jasnym ubarwieniu, ma zawsze w nieładzie i nosi pasiastą koszulkę. Od razu nie widać, że ma za skórą diabła. Pan Krupp to człowiek o wielkiej posturze, równie wielkim rozmiarze majtek i obciachowej peruce. Nienawidzi świata. Zamieniając się w superbohatera, przekształca się w postać o wielkim sercu. I tak, jak pozostałe postaci się lubi, tak Kapitana Majtasa, sprawiającego wrażenie wielkiego, nieporadnego dziecka, się uwielbia. Ta historia jest dla niego ważniejsza od poprzednich, ponieważ dostaje on dodatkową moc. George i Harold do teraz mieli z nim wiele kłopotów, a w niedalekiej przyszłości, czeka na nich podwojona ich liczba. W "Kapitanie Majtasie: Inwazji nieprawdopodobnie Nikczemnych kucharek z kosmosu" można dowiedzieć się jeszcze więcej, o przewodnich bohaterach. Jednakże autor postanowił, że ta część zostanie pozbawiona trzecioplanowych postaci. To drobnostka, ale odbiera powieści wcześniejszą powtarzalność. Cała historia, tak samo jak wcześniej, ma miejsce w dziewięćdziesiątych latach. Jednakże, w przeciwieństwie do poprzednich tomów, mieści się zaledwie w szkole. Chmara przeróżnych robotów, wściekłych ubikacji, najeźdźców z kosmosu, oraz wielkich mięsożernych roślin, doskonale oddaje klimat, tamtejszego okresu. Nic dodać, nic ująć. Jak poprzednio, harmider powodowała skłonność do robienia żartów przez przewodnich bohaterów, tak teraz odpowiada za nie zrządzenie losu. Zdarzenia, które niezwłocznie następują po sobie, sprawiają, że nietrudno odnieś wrażenie, iż autorowi brakło koncepcji. "Kapitan Majtas: Inwazja nieprawdopodobnie Nikczemnych kucharek z kosmosu" to też odsłona, uboższa o kilka wcześniejszych szczegółów. Diabeł tkwi właśnie w nich, dlatego też, całokształt nie prezentuje się tak udanie. Brak mu klimatu poprzednich historii. Mimo to, dzieło można pochłonąć bezproblemowo.

Niemniej ilustracje pozostają bez zmian. Dopracowane do najmniejszego szczegółu, podbudowują całość. Na nich na pewno się nie zawiedziecie. Struktura książki, co oznacza komiks i technikę dennej animacji, także pozostają takie same. 

Każdemu może powinąć się noga. Następna część jest bardziej interesująca. Na koniec, małe ostrzeżenie. Ten tom ukazuje nieprzyjemnie zdarzenia. Całe zajście zostało odegrane przez zawodowych kaskaderów - człowieka i roślinę. Odradza się podejmowania walki z wielkimi mleczami na władną odpowiedzialność, nawet po napiciu się Soku Supersiły. Może to powodować bardzo groźne obrażenia. Radzi Krajowa Rada Ochrony przed Obrażeniami. 

 Dziękuję wydawnictwu Jaguar za egzemplarz recenzencki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz